swieczka

 

Wspomnienie o Wiktorze Rudnickim.

 

Urodził się 20 maja 1944r., odszedł 10 maja 2020r. Był Warszawiakiem od urodzenia do samego końca swoich dni. W Warszawie spędził całe swoje życie, ale dzięki swojej żonie, Katarzynie, bardzo pokochał Łódź.

Wybrał trudną ścieżkę zawodową decydując się na zawód nauczyciela w szkolnictwie specjalnym.

W 1966r. ukończył Studium Nauczycielskie, a w kolejnych latach, już pracując, podnosił swoje kwalifikacje zawodowe. W 1977r. ukończył Politechnikę Warszawską uzyskując tytuł magistra mechaniki. Kolejnym krokiem było studium podyplomowe w zakresie surdopedagogiki w Wyższej Szkole Pedagogiki Specjalnej (obecnie Akademia Pedagogiki Specjalnej), które ukończył w 1979r.

1

1 września 1970r. rozpoczął pracę w Zakładzie Wychowawczym nr 14, czyli w naszym ośrodku, i jako jeden z pierwszych pracowników zaczął tworzyć kadrę placówki. Objął stanowisko kierownika warsztatów szkolnych, którymi kierował do 1987r. Nauczał również przedmiotów zawodowych w zakresie mechaniki.

W ośrodku organizował warsztaty szkolne od podstaw i przyczynił się do ich późniejszej modernizacji. Wiele godzin spędził, często nocując w ośrodku, na składaniu maszyn ślusarskich, przygotowywaniu pomieszczeń warsztatowych, w których odbywała się praktyczna nauka zawodu. Wdrażał też nowe kierunki kształcenia zawodowego głuchych.

2

W latach 1987-1994 był dyrektorem zespołu szkół zawodowych działających przy OSWG. Przez rok był wicedyrektorem ośrodka, a od roku 1996 kierował laboratorium praktycznej nauki zawodów w placówce. Był z nami 33 lata, pracę w ośrodku zakończył 15 kwietnia 2003 roku.

 7

8

9

10

11

Za swoje osiągnięcia zawodowe w 1980r. otrzymał Srebrny Krzyż Zasługi, Medal Komisji Edukacji Narodowej w 1990 roku. Jego praca doceniona również przez instytucje nadzorujące pracę ośrodka, otrzymał nagrodę Kuratora Oświaty i Wychowania w Warszawie oraz nagrody dyrektorów ośrodka.

3

4

5

6

Wiktor Jan Rudnicki, przez kadrę i uczniów nazywany „Rudym” od znaku migowego „rudy”. Wiecznie zaaferowany, szkolne korytarze przemierzał szybkim krokiem, ciągle gdzieś się spiesząc. Przez społeczność szkolną był postrzegany jako nauczyciel, który lubił i szanował pracę.

Najlepiej rozumiał maszyny, relacje z ludźmi zdawały się być nieco trudniejsze. Warsztaty szkolne ze sprzętem poligraficznym, introligatorskim i elektromechanicznym to był Jego świat. W swoim królestwie czuł się najlepiej. Jak każdy mężczyzna, lubił wszelkie nowinki techniczne. Dlatego każdy nowy sprzęt trafiający do ośrodka najpierw gromadził u siebie. W zaciszu gabinetu czy pracowni dokonywał inspekcji - dokładnie oglądał, testował, składał według instrukcji. Był to czas, gdy do użytku wchodziły kserokopiarki i komputery, więc wzbudzały Jego szczególne zainteresowanie. Był klasycznym przykładem pragmatyka, racjonalisty kierującego się maksymą „mędrca szkiełko i oko”.

Przez uczniów był postrzegany jako nauczyciel bardzo wymagający, domagał się dokładnościi staranności w wywiązywaniu się z zadań szkolnych. Przykładem jest anegdota o nauce pisania podań o pracę wspominana przez absolwentów Ośrodka: pisanie tych pism trwało niekiedy nawet pół roku, aż były opanowane do perfekcji. Dużo rozmawiał z uczniami, lubił żartować i śmiać się z nimi.

12

Nieźle tańczył. Bardzo lubił lekkoatletykę, był nawet z uczniami na zawodach LA w Bratysławie. Ale nade wszystko kochał ciasta swojej mamy. Maj kojarzył się kadrze nie tylko z maturami, ale też z ciastami, które przynosił każdego roku na swoje imieniny. Bardzo kochał swoją córkę Marzenę, którą zawsze opiekował się najlepiej, jak potrafił.

 

Pożegnanie Wiktora jest dla mnie trudne, bo współpracowaliśmy ze sobą dobre kilkanaście lat,a znałem go od 1973 roku, więc prawie pół wieku. Był bardzo ambitny, solidny, pracowity i pragmatyczny (może czasem za bardzo). Starał się jak najlepiej robić to, co do niego należało. Był kierownikiem warsztatów, kilka lat wicedyrektorem, potem znów kierownikiem warsztatów. Ta ostatnia funkcja wychodziła mu najlepiej.

Prof. Bogdan Szczepankowski, były dyrektor OSWG

 

Pracowałam z Wiktorem najpierw jako nauczycielka, potem jako wicedyrektor. Wiktor był wtedy kierownikiem laboratorium praktycznej nauki zawodu i spełniał się w tej roli bardzo dobrze i z pasją. Był sumiennym i dobrym organizatorem, żywo reagującym na problemy młodzieży. Był jednym z autorów programów nauczania przedmiotów zawodowych dla zasadniczej szkoły zawodowej.

Barbara Puczyńska, były dyrektor OSWG

 

Pan Wiktor Rudnicki był kierownikiem warsztatów, a także moim nauczycielem ekonomii. Był wymagający i zawsze podkreślał, że w życiu trzeba dobrze zaplanować to, co chcemy osiągnąć. Był osobą bezpośrednią, mówił otwarcie, bez owijania w bawełnę. Takim Go zapamiętałam.

Aneta Krysiak

 

Za naszych czasów licealnych Pan Wiktor był naszym wicedyrektorem oraz kierownikiem warsztatów szkolnych. Uczył nas ekonomiki przedsiębiorstw, rysunku technicznego oraz prowadził zajęcia warsztatowe ze ślusarstwa. Pilnował, żebyśmy pisali bezbłędnie podania o pracę oraz wymieniali śpiewająco rodzaje umów. Był dokładny i tego samego wymagał od nas. Rysunek techniczny musiał być odwzorowany od oryginału co do setnej milimetra. Rysowane ołówkiem linie musiały być idealnie cienkie. Dzieła w warsztacie ślusarskim musiały być idealnie proste, gładkie i starannie wykonane. Nie pozwalał wykorzystywać do tego celu maszyn mechanicznych jak choćby szlifierka, wszystko musieliśmy robić pilnikiem ręcznym czy piłą do metalu. Był wszechobecny, zawsze i wszędzie przed dzwonkiem na pierwszą lekcję. Wpadał niespodziewanie do klasy, podczas trwania lekcji, niby na „kontrolę”, a tak naprawdę chciał po prostu przywitać się z nami. Zawsze był uśmiechnięty i tego wymagał od nas. Dbał o kształcenie zawodowe swoich uczniów. Jako przewodniczący rzetelniei skrupulatnie organizował i prowadził egzaminy zawodowe. Mówił i migał jednocześnie, na swój sposób, do uczniów. Nowoczesne sprzęty np. komputer, kserokopiarka zawsze trafiały najpierw do Jego gabinetu, jakby do sprawdzenia czy nadają się, po czym przekazywał do różnych pracowni. Pamiętamy Pana Wiktora jako energicznego, schludnego, często ubranego w dżinsy. Pamiętamy Go jako drugiego dyrektora, prawą rękę Dyrektora Ośrodka, pana Bogdana Szczepankowskiego.

Jego byli uczniowie, Agata i Paweł Jasińscy

 

Zasmuciła mnie wiadomość o śmierci mojego wspaniałego , wymagającego nauczyciela. Trzymał dyscyplinę na lekcji. Bardzo dużo mnie nauczył Pan Rudnicki, który prowadził bardzo ciekawe lekcjez technologii, ślusarstwa, tokarstwa, spawania i elektromechaniki. Dzięki Niemu bardzo dużo się nauczyłem, a to co umiem teraz wykorzystać w pracy zawdzięczam właśnie Jemu. Zawsze był poważnym nauczycielem choć czasem miał poczucie humoru. Na zawsze pozostanie w mojej pamięci.

Rafał Krysiak absolwent (1991-1996)

13

 

© 2017 Ośrodek Szkolno-Wychowawczy dla Głuchych w Warszawie